W wielu modelach franczyzowych franczyzobiorca i jego pracownicy wykonują pracę jak w klasycznym etacie, ale bez ochrony, którą daje Kodeks pracy: bez stabilności, pełnych świadczeń, realnego wpływu na organizację czasu i warunków pracy.
Przenoszenie ryzyka ekonomicznego na najsłabsze ogniwo sieci nie jest nowoczesnym przedsiębiorczością – to luka w prawie, którą trzeba domknąć.
Niektóre sieci budują przewagę dzięki rozwiązaniom podatkowym, które:
obniżają efektywne opodatkowanie centrali,
wypychają koszty na franczyzobiorców,
zaburzają równe warunki gry na rynku.
Uporządkowanie franczyzy to nie „koszt dla biznesu” – to krok w stronę stabilnych dochodów państwa i uczciwych zasad konkurencji dla tych, którzy działają fair.
Umowy franczyzowe często zawierają klauzule, które przerzucają ryzyko i odpowiedzialność na franczyzobiorcę, przy minimalnej realnej swobodzie działania.
Bez jasnych ram prawnych i ograniczenia najbardziej rażących zapisów, franczyzobiorca w praktyce „odpowiada jak przedsiębiorca, ale decyduje jak pracownik”. To sytuacja, w której porządek prawny zwyczajnie nie nadąża za praktyką rynkową.