Co uważamy za istotę problemu
Brak definicji i ram prawnych
Umowa franczyzy jest dziś w Polsce umową „nienazwaną”. Jej treść w praktyce kształtuje silniejsza strona – organizator sieci – posługując się narzuconym wzorcem umowy. Słabsza strona, mikroprzedsiębiorca, podpisuje dokument, którego realnie nie negocjuje, a państwo widzi zbiór „małych firm”, nie dostrzegając faktycznej integracji sieci.
„Twarde” sieci i fikcja niezależności
W wielu systemach franczyzowych centrala decyduje o wszystkim: asortymencie, cenach, dostawcach, technologii sprzedaży, godzinach otwarcia, promocjach, standardach operacyjnych i pracy. Mimo to całe ryzyko biznesowe, długi i odpowiedzialność wobec pracowników oraz instytucji publicznych spadają na franczyzobiorcę. Na papierze jest on niezależnym przedsiębiorcą, w praktyce – podporządkowanym ogniwem w ściśle sterowanej sieci.
„Franczyzowanie gospodarki” kosztem systemu i uczciwej konkurencji. Ten model bywa używany do:
rozdrabniania obrotu (np. podatki obrotowe, progi raportowe, daniny sektorowe),
rozmywania odpowiedzialności za warunki zatrudnienia i ubezpieczenia społeczne,
utrudniania realnego nadzoru podatkowego (np. identyfikacji faktycznego podmiotu kontrolującego obrót i marże).
Skutkiem jest przewaga konkurencyjna oparta na luce regulacyjnej, a nie na innowacyjności czy efektywności. Tracą na tym zarówno franczyzobiorcy (często kończący z długami), jak i lokalni przedsiębiorcy oraz uczciwi pracodawcy, którzy nie korzystają z podobnych struktur.
Czego oczekujemy od państwa
Nie dążymy do likwidacji franczyzy. Chcemy, by stała się przejrzystym, uczciwym i zrównoważonym modelem współpracy, który może służyć rozwojowi polskich firm.
Oczekujemy:
Wprowadzenia do Kodeksu cywilnego umowy franczyzy jako umowy nazwanej, z minimalnym standardem ochrony słabszej strony i obowiązkami informacyjnymi po stronie organizatora sieci.
Rozróżnienia „miękkiej” i „twardej” franczyzy – tak, aby tam, gdzie faktycznie mamy do czynienia z silnie zintegrowaną siecią, nie można było zasłaniać się fikcją „wielu niezależnych firm”.
Powiązania obciążeń publicznoprawnych z realną strukturą sieci, tak aby duże podmioty nie korzystały z uprzywilejowania podatkowego i składkowego tylko dlatego, że formalnie „rozparcelowały” działalność na setki JDG.
Wzmocnienia pozycji franczyzobiorców w relacjach umownych, m.in. poprzez: obowiązek rzetelnego ujawniania danych o wynikach sieci, zakaz klauzul rażąco nieproporcjonalnych (np. jednostronnie kształtujących ryzyka i kary), możliwość skutecznej ochrony przed jednostronną zmianą warunków współpracy.
Co NIE jest naszym celem
Nie chcemy zakazać franczyzy ani zniszczyć działających, uczciwych modeli partnerskich.
Nie domagamy się „przerobienia” wszystkich franczyzobiorców na pracowników etatowych – chcemy, by tam, gdzie realnie występuje podporządkowanie i kontrola jak wobec pracownika, prawo nazywało rzeczy po imieniu, a tam, gdzie jest faktyczna niezależność – by była ona chroniona i szanowana.
Nie postulujemy dodatkowych, zbędnych obowiązków administracyjnych dla małych, lokalnych systemów franczyzowych, które działają przejrzyście.
Nasza propozycja
Opowiadamy się za rozsądną, systemową regulacją franczyzy, która:
przywraca równowagę sił między siecią a franczyzobiorcą,
porządkuje relacje z państwem (podatki, składki, nadzór),
usuwa przewagi oparte na „franczyzowaniu” ryzyka i kosztów,
pozostawia przestrzeń dla innowacyjnych, partnerskich modeli współpracy w handlu i usługach.
Uważamy, że dopiero wtedy franczyza przestanie być narzędziem obchodzenia prawa i przerzucania odpowiedzialności, a stanie się jednym z równoprawnych, uczciwych modeli prowadzenia działalności gospodarczej w polskiej gospodarce.